Przypominamy, że dziennik elektroniczny szkoły znajduje się tutaj!

 

Kierunek - Góry Sowie

    Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej. Ryszard Kapuściński

    Na tę przyjemną chorobę zapadliśmy i my, czyli uczniowie klas: 2A i 2C. Przez kilka miesięcy trawiła nas gorączka „podróżnicza”. Z wielką niecierpliwością wyczekiwaliśmy dnia wyjazdu. Zasypywaliśmy wychowawczynie pytaniami, prośbami i oczekiwaniami. Panie cierpliwie odpowiadały, tłumaczyły i zachęcały do udziału w wyjeździe. W końcu nadszedł ten długo wyczekiwany dzień. 9 czerwca mogliśmy wyruszyć w nieznane.

    Kierunek naszej wycieczki to Góry Sowie. Dokładniej? Proszę bardzo: Świdnica i ogromny  Kościół Pokoju, piesza wycieczka na Wielką Sowę, „wybuchowa” Twierdza Srebrnogórska,  Włodarz- największy kompleks podziemny Riese, zachwycające Adrszpaskie Skalne Miasto w Czechach oraz miasteczko Broumov z zimną kofolą  , zamek w Książu, senny Kłodzk, „wesoła” Kopalnia Złota w Złotym Stoku.  O eskapadach mniej oficjalnych (ale pod czujnym okiem pań J. i M.) wiedzą tylko uczestnicy wyjazdu;-).

    Rację miał Kapuściński, twierdząc, że po zakończeniu podróży, dalej nią żyjemy. No cóż, może w wakacje przeżyjemy kolejne wojaże?

 

                                                                                                                                                                            XY

PS. To kilka naszych fotek: klik!